Kiedy pierwszy raz spotkałam się z Hanią i Sewerynem, wiedziałam, że musimy dojść do porozumienia. Było wiele niewiadomych, gdyż Hania wymarzyła sobie ślub w nietypowych okolicznościach.  Kiedy ich poprosiłam, aby opowiedzieli mi jak ma wyglądać dzień ich ślubu  – oboje mieli ten sam pomysł. Naturalnie, rodzinnie, bez sztywnych ram czasowych. W Stodole.

Wtedy na spotkaniu, miałam wrażenie, że nie do końca wierzą w swoje marzenie. Miałam częsty kontakt z Hanią, która miała wiele obaw co do realizacji jej pomysłu. Ja chyba nie do końca wiedziałam z czym oni muszą się „zderzyć”.

Dlaczego to piszę?
Ta przepiękna urocza i niezwykle mała stodoła, została przygotowana tylko na potrzebę TEGO konkretnego ślubu. Ta stodoła, była porośnięta pajęczynami i nie nadawała się do niczego …. na pewno nie do ślubu.

Ciężką pracą rąk – całej rodziny, zrobili z Niej miejsce najpiękniejsze na ich ślub. Ta historia mnie ogromnie wzruszyła i zapamiętam tamten dzień i tamtych ludzi na bardzo bardzo długo w swoim sercu ♥